Strona 1 z 1 • 1
26 styczeń 2006 19:00
dziewczyneczka90
Cześć Wam ... rzadko ostatnio tu bywam ... tzn. rzadko coś pisze, bo trudno mi sie "wbić" w niektóre wątki, więc temu lepiej nic nie pisać ... ale teraz .... sama nie wiem, co mam robić ... pisząc to nie oczekuje, że podanie mi milion różnych wyjśc z sytuacji ... że sysko sie odmieni ... w głębi duszy mam nadzieje, że mi ulży jak to z siebie wydusze ... od jakiegoś czasu miedzy mną a moim jest nie najlepiej ... tzn. raz jest pięknie, ładnie, cudownie po prostu ... zaraz potem sysko sie wali... coraz większe doły, coraz bardziej stajemy nad przepaścią ... np. tydzień temu ... było już tak źle, że o mały włos sie nie rozstaliśmy ... było to w środe.... gdy dotarło do mnie, jak bardzo jest On dla mnie ważny to potok łez spływał po policzkach ... nie wyobrażam sobie życie bez Niego ... a z drugiej strony jest pare 'ale' i to mnie najbardziej boli...niby błahe sprawy a urastają do rangi naprawde waznych ... nie wiem, co mam robić ... nie wiem, jakie rozwiązanie byłoby dobre ... może powinnismy na chwile od siebie odpocząć ? może ... ale to byłoby jeszcze gorsze od tego co jest teraz ... nie wiem, co mam robić, jak mam żyć ... dlaczego to sysko jest takie trudne ? wiem, że nie napisałam wam tu konkretnie o co mi chodzi ... ale tak bedzie chyba lepiej ... bo co z tego, że opisze jakiś problem skoro i tak nie znacie ani mnie a ni mojego chłopaka ... kocham CIE KOCHaNIE :*
26 styczeń 2006 19:04
malenkaxxxxx
Myślę, że poowinniście porozmawiać. Ale chyba jestem ostatnią osobą, która mogłaby Ci to radzić, bo sama nie potrafię powiedzieć Jemu, że nic z tego nie będzie, więc milczę i go krzywdzę tym
26 styczeń 2006 19:16
JuliaC11
Już nieraz rozmawialiśmy ... wiele obiecywaliśmy .... niby troche sie zmieniło ku lepszemu ... ale ... no właśnie to "ale" ... zastanawiam sie, czy to nie ja stwarzam ciągle te problemy ... może nie umiem żyć w związku ?
26 styczeń 2006 19:19
malenkaxxxxx
Ja jak miałam podobne problemy z moim ex to tez z nim porozmawiałam -tak po prostu, wyjaśniliśmy sobie wszystko ale poprosiłam go o trochę czasu.Nie wiem jakie są relacje między Toba a Twoim chłopakiem ale pogodziliśmy się i miało być tak jak dawniej ale nic już z tego nie wyszło. Z tego co widzę to jesteście już ze soba długo więc to zupełnie co innego,bo u mnie trwało to 1,5 miesiąca tak mniej więcej.
Poza tym nie znam się na takich poważnych rzeczach ale tez uważam,że najlepiej jest zawsze porozmawiać tak na spokojnie... Jeżeli się kochacie i nadal chcecie być razem to Wasza miłośc i to przezwycięży
26 styczeń 2006 19:22
dziewczyneczka90
Dziś 26 stycznia ... więc jesteśmy ze sobą 4 miechy i 22 dni ... nie wiem, czy to długo, czy krótko, ale dużo już za sobą mamy ... w każdym razie z każdą kłótnią coraz trudniej jest ... coraz większe rany, coraz większy ból kochamy sie ... ale czy miłośc jest najważniejsza ? podobno ...
26 styczeń 2006 19:24
JuliaC11
Nie znam sytuacji, więc nie mogę Ci nic poradzić... Ostatnio mój... nie wiem, właściwie, kim on dla mnie jest. Przyjacielem?Powiedzmy. Mniejsza z tym. Powiedział mi ostatnio, że warto było cierpieć i poczekać, aż zmienię stosunek do niego i wszystko się ułoży. Może to jest lekarstwo? Wiem, że bardzo bolesne, ale podobno czasami warto. Może przeczekaj to, dawaj mu do zrozumienia, że naprawdę Ci zależy i chcesz, żeby wszystko było dobrze.
26 styczeń 2006 19:25
malenkaxxxxx
Podobno tak, choć ja jeszcze nigdy nie zaznałam uczucia miłości ze strony jakiegoś chłopaka i też za każdym razem próbuję najpierw doszukać się jakiegoś błędu we własnym zachowaniu.Zastanawiam się co robię źle i za każdym razem wyciągam jakieś wnioski.
Wiesz Kasiu prawie 5 miesięcy to juz niezły wynik. Przemyśl to wszystko dokładnie bo w grę wchodzą ludzkie uczucia i nie tylko Twoje, a człowieka jest łatwo skrzywdzić...
Sama już nie wiem.... mam nadzieję,że się wszystko jeszcze ułoży,bo nie warto niszczyć czegoś takiego, co juz zdążyliście zbudować
26 styczeń 2006 19:27
malenkaxxxxx
Wszytsko chyba przez tą durną szkołe i mature ... nie ma na nic czasu, nie ma czasu na codzienne spotkania, widujemy sie tylko w weekendy .... co to jest ?! tak jak jeszcze teraz ... ciągle gdzieś pieprzą o maturze, o studiach, jakby t był koniec świata ... dziwota pózniej, że człowiek chodzi dobity, zdołowany, że sie czesciej i latwiej denerwuje ... nie wiem, co mam z sobą począć ... chcialabym moc przestawic zegarki ...
26 styczeń 2006 19:31
dziewczyneczka90
Własnie temu, że nie chce Go krzywdzić, że bardzo mi na Nim zalezy to czasem powiem to czy tamto ... z drugiej strony facet może odbierać to sysko jako pouczanie czy rycie nosa nie tam gdzie cza ... co ja na to poradze, że chcialabym, zeby sysko miedzy nami bylo ok ? nawet te malenkie problemy chcialabym anulowac a tym sposobem stwarzam byc moze jeszcze wieksze ... najgorsze jest chyba to, ze gdy sie cos stanie ... zaraz z poczatku widze wine, jest to Jego wina ewidentnie, moja tez oczywiscie, ale w malym stopniu ... ( nie to, ze uwazam sie za aniola czy idealna osobe, ale bywaja takie chwile, ze po prostu wina lezy w wiekszosci po jednej stronie ) wtedy z biegiem czasu...Jego zachowanie tak na mnie wplywa, że zaczynam szukac winy po swojej stronie i w koncu biore ją na siebie ...obwiniam siebie za to, co zrobilam, mimo ze chcialam dobrze ... paranoja ! czemu zycie musi byc takie trudne ?! jest sie samemu ...to zle, jest sie z kims, tez jest cos nie tak ...
26 styczeń 2006 19:34
kasiaa_88
oj tak, życie bywa trudne Ale mimo wszystko jest piękne i tego będę się trzymać
26 styczeń 2006 19:48
malenkaxxxxx
hmm...Kasiu, a może po prostu napisz sobie na karteczce, co Cię denerwuje, dlaczego Ci źle; a na drugiej napisz dlaczego warto to ciągnąć...
Może musicie zmienic trochę oczekiwania w stosunku do siebie...Może za dużo wymagacie... Nie znam dokładnie tej sytuacji więc nie wiem jak pomóc... Ale jesli naprawdę się kochacie to przetrwacie wszystko i mimo wszystko Powodzenia
26 styczeń 2006 20:09
kasiaa_88
Na tej drugiej karteczce byłoby to, że Go kocham ... tylko chodzi o to, czy to co mnie denerwuje jest silniejsze ... może faktycznie zbyt wiele od Niego wymagam ... w końcu samej mi wieeeeeeele brakuje do ideału ... dzięki za dobre chęci i rady..... teraz cza poszukać problemu chyba w samej sobie ...
26 styczeń 2006 20:13
malenkaxxxxx
hmm...chciałabym CI pomoc ale naprawde nie wiem jak...
Chciałabym, że CI sie ulozyło i...wierze w to
26 styczeń 2006 20:29
bd119a
wiem, że nie wiesz, jak bo ja sama nie wiem, jak ... i to jest problem ale danke jeszcze raz za chęci ...
26 styczeń 2006 21:11
malenkaxxxxx
Nie wierze, ze istnieje zwiazek w ktorym nie ma zgrzytów. Przeczytałem tutaj wszystko dokładnie ale chyba nie mam weny dziś bo trudno mi cokolwiek wymyślić sensownego a co dopiero napisac ale myśle, ze problem może leżeć własnie w tych wymaganiach, o ktorych już ktos tu pisal... moze rzeczywiscie za dużo od siebie wymagacie? Nie znam Andrzeja wiec nie moge mówić czy pisać jaki on jest ale na pewno Kasiu to, ze Ty masz takie a nie inne podejscie do rozwiazywania problemów nie jest powodem do tego żebyś sie obwiniała, ze robisz tak i przez to wychodzą problemy... Tak jak to wszystko pisalem to doszedlem do wniosku, ze moze po to są te kłutnie żeby nie wiem... przetestowac? umocnić Wasze uczucie aby wreszcie sie moglo ustabilizowac?
27 styczeń 2006 05:49
szczera113
Też kiedyś o tym 'myslałam' ... bo faktycznie po każdej kłótni jest jakoś mocniej między nami, jest jakoś lepiej, ale z drugiej strony też każda kolejna kłotnia sprawia coraz większy ból, bo ile można ... co ja poradze na to, że takie maleńkie sprawy mi przeszkadzają ? ja posobiście do związku podchodze zawsze powaznie, bo wg chodzenie sobie tak od hop siup jest bez sensu ... więc chciałabym, żebyśmy sie zgrali, rozumieli itp. itd. czasem tak jest i wtedy mam wrażenie, że to może być facet dla mnie na całe życie, a czasem to te maleństwa tak mnie denerwują, że sobie właśnie 'myśle' iż to przez nie sysko sie może rozwalić, jak one nie znikną ... z kolei znowu kocham Go bardzo i wiem, że nie mogłabym Go zostawić ... i bądź tu mądry wybaczcie, że tak wcześnie pisze, ale wstałam właśnie do sql, sysko mnie boli, więc nie ide tylko eski jeszcze wyśle i mykam spać ... dobranoc ... albo dzień dobry niektórym :*
27 styczeń 2006 08:43
malenkaxxxxx
hm...wiesz
z tego co piszesz to widać że nie cieszysz sie z tego zwiazku choć wciąż o tym mówisz i non stop piszesz...ale czy po każdej kłótni nie czujesz do niego lekkiej odrazy i niecheci? i czy niemyslisz sobie czasem: że i tak będzie zły?(w nawiązaniu do jakieś sytuacji)że tego to mu nie powiesz bo sie obrazi?-nie jest tak? czy napewno tak jest ze cie wzmacnia każda kłótnia z nim? pytam bo wiesz miałam podobny problem-ciagle kłotnie o byle co;-( i nie wytrzymałam bo na dłuższą mete jest to dołujące i ma sie teg dosyc;-(
27 styczeń 2006 09:59
sonia_mysa
Kłotni i owszem sie ma dość, bo to nic miłego- bolą wydaje mi się, ze w jakiś sposób te przykre doświadczenia potrafią wzmocnić i to nie jest tak, że nie ciesze sie z tego związku ... ! Będzie dziś u mnie to mam nadzieje, że pogadamy o tym i tamtym ... w każdym bądź razie opcja rozstania z mojej strony w każdym razie nie wchodzi w gre, bo nie wyobrażam sobie teraz życia bez Niego !
27 styczeń 2006 14:44
bd119a
Kasia....ja sie mądrzyć nie będę bo i po co wszystko bedzie topsZ
27 styczeń 2006 15:58
Aniu wiesz... wydaje mi sie, ze dużo zależy własnie od charakterów. Jesli spotkają sie dwa odmienne to raczej nici z normalnego zwiazku. Kasie już "znam" dość długo a jej chłopaka właściwie nie znam... tyle tylko co z opowiadań ale myśle, ze różnica charakterow miedzy Kasiulką a jej chłopakiem nie jest wielka. Obojgu na pewno bardzo zalezy i to jest dobre bo nawet jesli jedno bedzie miało wątpliwosci czego nie zycze to drugie bedzie walczyło aby sie tych wątpliwosci pozbyć. Ja wierze, ze to są konflikty przejsciowe poza tym z tego co wyczytałem to nie "gryziecie" sie na kazdym kroku wiec nie jest zle... na a zgrzyty są jak w kazdym innym zwiazku i niestety będą zawsze... grunt to umieć ze sobą normalnie i szczerze rozmawiać... miedzy innymi to jest najwazniejsze w związku (i nie tylko w zwiazku).
26 styczeń 2006 19:00
dziewczyneczka90
Cześć Wam ... rzadko ostatnio tu bywam ... tzn. rzadko coś pisze, bo trudno mi sie "wbić" w niektóre wątki, więc temu lepiej nic nie pisać ... ale teraz .... sama nie wiem, co mam robić ... pisząc to nie oczekuje, że podanie mi milion różnych wyjśc z sytuacji ... że sysko sie odmieni ... w głębi duszy mam nadzieje, że mi ulży jak to z siebie wydusze ... od jakiegoś czasu miedzy mną a moim jest nie najlepiej ... tzn. raz jest pięknie, ładnie, cudownie po prostu ... zaraz potem sysko sie wali... coraz większe doły, coraz bardziej stajemy nad przepaścią ... np. tydzień temu ... było już tak źle, że o mały włos sie nie rozstaliśmy ... było to w środe.... gdy dotarło do mnie, jak bardzo jest On dla mnie ważny to potok łez spływał po policzkach ... nie wyobrażam sobie życie bez Niego ... a z drugiej strony jest pare 'ale' i to mnie najbardziej boli...niby błahe sprawy a urastają do rangi naprawde waznych ... nie wiem, co mam robić ... nie wiem, jakie rozwiązanie byłoby dobre ... może powinnismy na chwile od siebie odpocząć ? może ... ale to byłoby jeszcze gorsze od tego co jest teraz ... nie wiem, co mam robić, jak mam żyć ... dlaczego to sysko jest takie trudne ? wiem, że nie napisałam wam tu konkretnie o co mi chodzi ... ale tak bedzie chyba lepiej ... bo co z tego, że opisze jakiś problem skoro i tak nie znacie ani mnie a ni mojego chłopaka ... kocham CIE KOCHaNIE :*
26 styczeń 2006 19:04
malenkaxxxxx
Myślę, że poowinniście porozmawiać. Ale chyba jestem ostatnią osobą, która mogłaby Ci to radzić, bo sama nie potrafię powiedzieć Jemu, że nic z tego nie będzie, więc milczę i go krzywdzę tym
26 styczeń 2006 19:16
JuliaC11
Już nieraz rozmawialiśmy ... wiele obiecywaliśmy .... niby troche sie zmieniło ku lepszemu ... ale ... no właśnie to "ale" ... zastanawiam sie, czy to nie ja stwarzam ciągle te problemy ... może nie umiem żyć w związku ?
26 styczeń 2006 19:19
malenkaxxxxx
Ja jak miałam podobne problemy z moim ex to tez z nim porozmawiałam -tak po prostu, wyjaśniliśmy sobie wszystko ale poprosiłam go o trochę czasu.Nie wiem jakie są relacje między Toba a Twoim chłopakiem ale pogodziliśmy się i miało być tak jak dawniej ale nic już z tego nie wyszło. Z tego co widzę to jesteście już ze soba długo więc to zupełnie co innego,bo u mnie trwało to 1,5 miesiąca tak mniej więcej.
Poza tym nie znam się na takich poważnych rzeczach ale tez uważam,że najlepiej jest zawsze porozmawiać tak na spokojnie... Jeżeli się kochacie i nadal chcecie być razem to Wasza miłośc i to przezwycięży
26 styczeń 2006 19:22
dziewczyneczka90
Dziś 26 stycznia ... więc jesteśmy ze sobą 4 miechy i 22 dni ... nie wiem, czy to długo, czy krótko, ale dużo już za sobą mamy ... w każdym razie z każdą kłótnią coraz trudniej jest ... coraz większe rany, coraz większy ból kochamy sie ... ale czy miłośc jest najważniejsza ? podobno ...
26 styczeń 2006 19:24
JuliaC11
Nie znam sytuacji, więc nie mogę Ci nic poradzić... Ostatnio mój... nie wiem, właściwie, kim on dla mnie jest. Przyjacielem?Powiedzmy. Mniejsza z tym. Powiedział mi ostatnio, że warto było cierpieć i poczekać, aż zmienię stosunek do niego i wszystko się ułoży. Może to jest lekarstwo? Wiem, że bardzo bolesne, ale podobno czasami warto. Może przeczekaj to, dawaj mu do zrozumienia, że naprawdę Ci zależy i chcesz, żeby wszystko było dobrze.
26 styczeń 2006 19:25
malenkaxxxxx
Podobno tak, choć ja jeszcze nigdy nie zaznałam uczucia miłości ze strony jakiegoś chłopaka i też za każdym razem próbuję najpierw doszukać się jakiegoś błędu we własnym zachowaniu.Zastanawiam się co robię źle i za każdym razem wyciągam jakieś wnioski.
Wiesz Kasiu prawie 5 miesięcy to juz niezły wynik. Przemyśl to wszystko dokładnie bo w grę wchodzą ludzkie uczucia i nie tylko Twoje, a człowieka jest łatwo skrzywdzić...
Sama już nie wiem.... mam nadzieję,że się wszystko jeszcze ułoży,bo nie warto niszczyć czegoś takiego, co juz zdążyliście zbudować
26 styczeń 2006 19:27
malenkaxxxxx
Wszytsko chyba przez tą durną szkołe i mature ... nie ma na nic czasu, nie ma czasu na codzienne spotkania, widujemy sie tylko w weekendy .... co to jest ?! tak jak jeszcze teraz ... ciągle gdzieś pieprzą o maturze, o studiach, jakby t był koniec świata ... dziwota pózniej, że człowiek chodzi dobity, zdołowany, że sie czesciej i latwiej denerwuje ... nie wiem, co mam z sobą począć ... chcialabym moc przestawic zegarki ...
26 styczeń 2006 19:31
dziewczyneczka90
Własnie temu, że nie chce Go krzywdzić, że bardzo mi na Nim zalezy to czasem powiem to czy tamto ... z drugiej strony facet może odbierać to sysko jako pouczanie czy rycie nosa nie tam gdzie cza ... co ja na to poradze, że chcialabym, zeby sysko miedzy nami bylo ok ? nawet te malenkie problemy chcialabym anulowac a tym sposobem stwarzam byc moze jeszcze wieksze ... najgorsze jest chyba to, ze gdy sie cos stanie ... zaraz z poczatku widze wine, jest to Jego wina ewidentnie, moja tez oczywiscie, ale w malym stopniu ... ( nie to, ze uwazam sie za aniola czy idealna osobe, ale bywaja takie chwile, ze po prostu wina lezy w wiekszosci po jednej stronie ) wtedy z biegiem czasu...Jego zachowanie tak na mnie wplywa, że zaczynam szukac winy po swojej stronie i w koncu biore ją na siebie ...obwiniam siebie za to, co zrobilam, mimo ze chcialam dobrze ... paranoja ! czemu zycie musi byc takie trudne ?! jest sie samemu ...to zle, jest sie z kims, tez jest cos nie tak ...
26 styczeń 2006 19:34
kasiaa_88
oj tak, życie bywa trudne Ale mimo wszystko jest piękne i tego będę się trzymać
26 styczeń 2006 19:48
malenkaxxxxx
hmm...Kasiu, a może po prostu napisz sobie na karteczce, co Cię denerwuje, dlaczego Ci źle; a na drugiej napisz dlaczego warto to ciągnąć...
Może musicie zmienic trochę oczekiwania w stosunku do siebie...Może za dużo wymagacie... Nie znam dokładnie tej sytuacji więc nie wiem jak pomóc... Ale jesli naprawdę się kochacie to przetrwacie wszystko i mimo wszystko Powodzenia
26 styczeń 2006 20:09
kasiaa_88
Na tej drugiej karteczce byłoby to, że Go kocham ... tylko chodzi o to, czy to co mnie denerwuje jest silniejsze ... może faktycznie zbyt wiele od Niego wymagam ... w końcu samej mi wieeeeeeele brakuje do ideału ... dzięki za dobre chęci i rady..... teraz cza poszukać problemu chyba w samej sobie ...
26 styczeń 2006 20:13
malenkaxxxxx
hmm...chciałabym CI pomoc ale naprawde nie wiem jak...
Chciałabym, że CI sie ulozyło i...wierze w to
26 styczeń 2006 20:29
bd119a
wiem, że nie wiesz, jak bo ja sama nie wiem, jak ... i to jest problem ale danke jeszcze raz za chęci ...
26 styczeń 2006 21:11
malenkaxxxxx
Nie wierze, ze istnieje zwiazek w ktorym nie ma zgrzytów. Przeczytałem tutaj wszystko dokładnie ale chyba nie mam weny dziś bo trudno mi cokolwiek wymyślić sensownego a co dopiero napisac ale myśle, ze problem może leżeć własnie w tych wymaganiach, o ktorych już ktos tu pisal... moze rzeczywiscie za dużo od siebie wymagacie? Nie znam Andrzeja wiec nie moge mówić czy pisać jaki on jest ale na pewno Kasiu to, ze Ty masz takie a nie inne podejscie do rozwiazywania problemów nie jest powodem do tego żebyś sie obwiniała, ze robisz tak i przez to wychodzą problemy... Tak jak to wszystko pisalem to doszedlem do wniosku, ze moze po to są te kłutnie żeby nie wiem... przetestowac? umocnić Wasze uczucie aby wreszcie sie moglo ustabilizowac?
27 styczeń 2006 05:49
szczera113
Też kiedyś o tym 'myslałam' ... bo faktycznie po każdej kłótni jest jakoś mocniej między nami, jest jakoś lepiej, ale z drugiej strony też każda kolejna kłotnia sprawia coraz większy ból, bo ile można ... co ja poradze na to, że takie maleńkie sprawy mi przeszkadzają ? ja posobiście do związku podchodze zawsze powaznie, bo wg chodzenie sobie tak od hop siup jest bez sensu ... więc chciałabym, żebyśmy sie zgrali, rozumieli itp. itd. czasem tak jest i wtedy mam wrażenie, że to może być facet dla mnie na całe życie, a czasem to te maleństwa tak mnie denerwują, że sobie właśnie 'myśle' iż to przez nie sysko sie może rozwalić, jak one nie znikną ... z kolei znowu kocham Go bardzo i wiem, że nie mogłabym Go zostawić ... i bądź tu mądry wybaczcie, że tak wcześnie pisze, ale wstałam właśnie do sql, sysko mnie boli, więc nie ide tylko eski jeszcze wyśle i mykam spać ... dobranoc ... albo dzień dobry niektórym :*
27 styczeń 2006 08:43
malenkaxxxxx
hm...wiesz
z tego co piszesz to widać że nie cieszysz sie z tego zwiazku choć wciąż o tym mówisz i non stop piszesz...ale czy po każdej kłótni nie czujesz do niego lekkiej odrazy i niecheci? i czy niemyslisz sobie czasem: że i tak będzie zły?(w nawiązaniu do jakieś sytuacji)że tego to mu nie powiesz bo sie obrazi?-nie jest tak? czy napewno tak jest ze cie wzmacnia każda kłótnia z nim? pytam bo wiesz miałam podobny problem-ciagle kłotnie o byle co;-( i nie wytrzymałam bo na dłuższą mete jest to dołujące i ma sie teg dosyc;-(
27 styczeń 2006 09:59
sonia_mysa
Kłotni i owszem sie ma dość, bo to nic miłego- bolą wydaje mi się, ze w jakiś sposób te przykre doświadczenia potrafią wzmocnić i to nie jest tak, że nie ciesze sie z tego związku ... ! Będzie dziś u mnie to mam nadzieje, że pogadamy o tym i tamtym ... w każdym bądź razie opcja rozstania z mojej strony w każdym razie nie wchodzi w gre, bo nie wyobrażam sobie teraz życia bez Niego !
27 styczeń 2006 14:44
bd119a
Kasia....ja sie mądrzyć nie będę bo i po co wszystko bedzie topsZ
27 styczeń 2006 15:58
Aniu wiesz... wydaje mi sie, ze dużo zależy własnie od charakterów. Jesli spotkają sie dwa odmienne to raczej nici z normalnego zwiazku. Kasie już "znam" dość długo a jej chłopaka właściwie nie znam... tyle tylko co z opowiadań ale myśle, ze różnica charakterow miedzy Kasiulką a jej chłopakiem nie jest wielka. Obojgu na pewno bardzo zalezy i to jest dobre bo nawet jesli jedno bedzie miało wątpliwosci czego nie zycze to drugie bedzie walczyło aby sie tych wątpliwosci pozbyć. Ja wierze, ze to są konflikty przejsciowe poza tym z tego co wyczytałem to nie "gryziecie" sie na kazdym kroku wiec nie jest zle... na a zgrzyty są jak w kazdym innym zwiazku i niestety będą zawsze... grunt to umieć ze sobą normalnie i szczerze rozmawiać... miedzy innymi to jest najwazniejsze w związku (i nie tylko w zwiazku).
30 styczeń 2006 09:28
bd119a
acha masz Bartuś racje=) ja tez wiem i mysle ze bedzie dobrze
30 styczeń 2006 09:51
malenkaxxxxx
musi byc
30 styczeń 2006 10:26
spiaca18
musi być czasem jest czasem nie ... ale takie jest życie ... nie ma związku, żeby było w nim cały czas pięknie ... sysko jest po coś, nawet te kłótnie ... ( chyba )
30 styczeń 2006 10:31
malenkaxxxxx
30 styczeń 2006 10:39
bd119a
Helga :> sysko co tu przeczytasz zostaw prosze dla siebie .... nie chce, żeby Misiek sie dowiedział o czymkolwiek ... prosze ...
30 styczeń 2006 11:41
malenkaxxxxx
No prosze prosze popiołu :] Ooo Ewelinko nie bedziemy sie tak bawic co to za zaniedbywanie nas?:>
30 styczeń 2006 11:54
dziewczyneczka90
co ? jakiego popiołu ?:>
30 styczeń 2006 12:06
bd119a
na nogi!!! Jak kogoś długo nie ma, to nogi się sypie popiołem nie słyszałaś o tym??
30 styczeń 2006 12:22
malenkaxxxxx
wlasnie takiego o czym pisze Dagmara
30 styczeń 2006 13:46
sonia_mysa
nie widać jestem jakaś nie teges, bo posypywanie popiołem mi sie tylko w środą popielcową kojarzy
30 styczeń 2006 17:03
JuliaC11
eee....o co chodzi z tym popiołem?:d
30 styczeń 2006 17:04
bd119a
Też nie wiem... Nie jesteś sama Sonia
30 styczeń 2006 17:04
sonia_mysa
nie chce nic mowic ale chyba jestescie za murzynami
30 styczeń 2006 17:06
JuliaC11
hehe murzynami no tak Julcia topsz ze TY tez jestes
30 styczeń 2006 17:06
sonia_mysa
Ja tam się nie martwię...
Murzyni są czarni a dla mnie wszystko co czarne jest lepsze
Poza tym lepiej być z tyłu niż za bardzo do przodu Bartek
30 styczeń 2006 17:07
bd119a
"Murzyni są czarni a dla mnie wszystko co czarne jest lepsze" piekne to zdanie
30 styczeń 2006 17:10
sonia_mysa
ale murzyni nie są czarni tylko brązowi
30 styczeń 2006 17:10
JuliaC11
prawdziwy murzyn jest czarny to mulat jest brązowy
30 styczeń 2006 17:11
malenkaxxxxx
Ehh no ja juz tak mam Soniu
Ehh Bartek już tylu murzynów w swoim życiu widziałam,że czarni jak święta ziemia też się zdarzają
30 styczeń 2006 17:13
hehe widać, że nie tylko ja nie wiedziałam o co biega z popiołem no a Bartek znowu taki do przodu ... żeby sie nie okazało, że Go z tyłu brakuje
30 styczeń 2006 17:15
bd119a
No właśnie.... Bartek
A ja nadal nie wiem o co biega i cóż.....
30 styczeń 2006 17:16
sonia_mysa
ale sie na mnie uwziełyście zamkne sie w sobie i bedzie najlepiej
30 styczeń 2006 17:18
bd119a
nie zamykaj sie KotQ bo ja sie w sobie zamkne jak Ty sie zamkniesz:>
30 styczeń 2006 17:19
sonia_mysa
a Ty po co, w jakim celu?
30 styczeń 2006 17:20
JuliaC11
żeby Ci samemu smutno nie było
30 styczeń 2006 17:21
bd119a
Dobra, chyba nie chcecie dopuścić do tego,że ja też się zamknę w sobie... a w moim przypadku to już by była grubsza sprawa
Oki, już Cię nie naciskamy Bartek
30 styczeń 2006 17:23
malenkaxxxxx
dzieki My bysmy sie juz postarali zeby Cie otworzyć a jak nie to zlecilibysmy to jedemu panu na M
30 styczeń 2006 17:28
JuliaC11
nie uwzielysmy tylko wszystkie nie rozumiemy o co lotto
30 styczeń 2006 17:28
bd119a
Ehh no jeśłi tak.to ja od razu sie zamykam i to tak na amen !!!!
Ehh przypomniałes mi Bartek o panu M. teraz jeszcze bardziej, choć nie ma chwili żebym jakoś podświadomie o nim nie rozmyślała.....
30 styczeń 2006 17:31
sonia_mysa
no przeciez Dagmara Wam juz wytlumaczyla yym... zle zrobilem, ze to zrobilem?
30 styczeń 2006 17:31
bd119a
30 styczeń 2006 17:35
sonia_mysa
30 styczeń 2006 17:36
JuliaC11
Biedne dziecko
30 styczeń 2006 18:11
bd119a
Nie no a Ci juz monotematyczni są po prostu......
30 styczeń 2006 18:23
malenkaxxxxx
dobra... to juz koniec
30 styczeń 2006 18:30
JuliaC11
bo Ci uwierze
30 styczeń 2006 18:41
sonia_mysa
Akurat
30 styczeń 2006 19:55
gohahaha
koniec?
30 styczeń 2006 20:58
sonia_mysa
skoro jest taki tytul postu,przy okazji chcialam Wam podziekowac za to forumz tego co widac jestescie juz zgrana "paka"i swietnie sie ze soba dogadujecie..wydaje mi sie,ze ciezko bedzie sie do Was dolaczyc,bo poki co nie znam Was i nie wiem na jakim podlozu stojemam jednak nadzieje,ze jakos pomozecie mi sie wkrecic..
postanowilam w ogole poczytac posty,gdyz zainteresowal mnie tam jakis takis temat,niewazne i zdalam sobie sprawe,ze macie podobne do moich problemy,borykacie sie na codzien z z takimi samymi trudami...
thx ,ze jestescie i juz
pzdr dla wszytskich!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
30 styczeń 2006 21:04
heh miło nam emm...no i nie jest tak zle "wbić" sie miedzy nas
31 styczeń 2006 15:11
dziewczyneczka90
gohahaha na początku to pasowaloby sie przedstawić bo tak szczerze to za bardzo nie wiem jak mam sie do Ciebie zwracac
31 styczeń 2006 15:23
bd119a
Ja się na początku bałam, czy mnie zaakceptujecie, ale jakoś poszło
31 styczeń 2006 15:26
JuliaC11
cza wierzyc poza tym jak sie sensownie gada to dlaczego ma sie nie zostać zaakceptowanym?
31 styczeń 2006 18:57
gohahaha
Gohahaha witamy na forum
Ehh nic dziwnego,że potrafimy się zrozumieć, bo przeciez każdy z nas ma w życiu jakieś problemy. Tyle,że to wszystko jest na tyle piękne,że warto czasami o nich napisać- człowiekowi robi się lepiej na duszy, bo może się z kimś nimi podzielić. Poza tym na pewno znajdą sie osoby, które zawsze są w stanie cię wysłuchać i doradzić czy też pocieszyć bądź pogratulować.
A poza tym wiele osób tutaj dochodzi i nie widzę żadnego problemu w zaakceptowaniu nowego forumowicza- ale tu zgadzam się z Bartkiem - trzeba pisać w miarę sensownie. Poza tym Gohahaha powoli poznasz tutaj każdego z nas, choć każdy jest zupełnie inny...
Będzie dobrze
01 luty 2006 14:51
JuliaC11
kheheh,widze ze jestescie bardzo wyrozumiai(joke)
a tak ogolnie to nie jestem tu zbyt czesto,bo brakuje mi czasu na przyjemnosci:/niestety
01 luty 2006 14:59
bd119a
Ja mama tak samo- cierpię na chroniczny brak czasu Ale zawsze znajde jakąs chwilkę w ciągu dnia żeby tutaj zajrzeć. Mam ostatnio masę roboty w szkole (ciągle jakies sprawdziany) a poza tym mam nad głową czarną chmurę zwaną..... maturą
01 luty 2006 15:19
JuliaC11
gohahaha nie przejmuj sie... z czasem sie ten czas znajdzie nawet sie nie zorientujesz kiedy
01 luty 2006 15:27
bd119a
To forum tak Cię omota,że nawet nie będziesz wiedziała kiedy się od niego uzależnisz...
Zawsze się wchodzi żeby sprawdzic kto napisał, a co mu ktoś tam odpowiedzial na posta i tak w kółko
01 luty 2006 15:32
JuliaC11
o to mi wlasnie chodzilo ale jakos nie mam ostatnio weny do pisania... ciekawe czemu? chyba ze zmeczenia
01 luty 2006 15:39
bd119a
A ja ostatnio piszę same bzdury,bo mi nic mądrego do głowy nie przychodzi... Wiadomo
Poza tym brak czasu.... Nie wiem czy to nadrobię w ferie,bo zapowiadają mi się bardzo naukowo
01 luty 2006 15:51
gohahaha
w ferie to cza bedzie zapieprzać jak maly samolocik o nadrobieniu strat mozna mowic dopiero po wakacjach
01 luty 2006 20:11
bd119a
kurcze..faktycznie...jak tylko wlaczam kompa,od razu wbijam na forum
a teraz udaje,ze jestem nieskazitelnie zmeczona nauka(sciema)no wiec coz...chyba czas cos naskrobac
01 luty 2006 20:49
JuliaC11
"cos" pol forum zpisala i mowi "cos" dobrze dobrze tak trzymac a dowiemy sie jak masz na imie?
01 luty 2006 21:52
bd119a
Ojj Bartek.... Zajrzyj sobie w profil
01 luty 2006 22:44
JuliaC11
zajrzalem ale nic tam nie znalazlem interesującego poza nr gg jednak katalog publiczny mi chyba nie dziala mniejsza z tym
01 luty 2006 23:12
bd119a
Ehhh a używasz czasami tez swojego starego numeru gg?? Bo mam i stary i nowy...
01 luty 2006 23:22
sonia_mysa
uzywam jak chce sprawdzic czy ktos mi cos na niego nie pisal albo jak chce sobie z kogos jazde porobic
01 luty 2006 23:25
JuliaC11
ja tez mam oby dwa Emm...fuck... chciałam sobie zrobic przerwe....od forum:/ ale oczywiscie nie mogłam nie wjesc grr...
01 luty 2006 23:26
bd119a
Aaaaa oki
Ja spadam spać,jutro rano na basen mykam,choć nie ćwiczę-bo ma zwolnienie lekarskie .Nie chce mi się rano wstać ale muszę
Dobranoc wszystkim.... A Bartkowi w szczególności, bo póki co innych wymiotło z forum
Dagmarko dziękuję Ci za naszą dzisiejszą rozmowę... wiesz z resztą
Zmieniany 1 raz/y. Ostatnio 2006-02-01 23:27 przez JuliaC11.
01 luty 2006 23:35
dobranoc kolorowych snofff
01 luty 2006 23:36
bd119a
cya:papa
02 luty 2006 10:57
dziewczyneczka90
dzien dobry wszystkim tu zgromadzonym
02 luty 2006 11:23
bd119a
Dzień dobry Bartuś
Juleczko, nie ma za co, pamiętaj, że zawsze chętnie porozmawiam
02 luty 2006 11:38
dziewczyneczka90
a juz myslalem, ze nikogo tu nie bedzie czesc Dagmarko
02 luty 2006 11:41
bd119a
jestem, jestem
02 luty 2006 11:42
dziewczyneczka90
02 luty 2006 11:46
bd119a
miło, że się tak cieszysz
02 luty 2006 11:49
dziewczyneczka90
a mi miło, ze jestes
02 luty 2006 11:51
sonia_mysa
jakie to miłe
02 luty 2006 12:36
bd119a
no tak to zeście sobie pogadali joł Wam w tym tak byrzydkim dniu
02 luty 2006 12:40
sonia_mysa
cemu brzydkim?
02 luty 2006 12:42
bd119a
Bo mi sie nie podoba......:>
02 luty 2006 12:46
sonia_mysa
why?
02 luty 2006 12:48
bd119a
Hmm....chyba głównym powodem jest to, że mam zasłonione okna i jest nieprzyjemna atmosfera tym wywołana....pewnie tez dla tego mi sie ten dzien nie podoba, bo zasnełam ze złym humorem i sie obudziłam z takim samym a nawet gorszym.....moze tez dla tego, że mi sie cholernie nudzi i nie mam co robic:/
02 luty 2006 12:51
sonia_mysa
to sobie odlon okna :> a jak masz zly humor to idz sobie polaź po sklepach
02 luty 2006 12:53
bd119a
nie lubie łazic po sklepach tak wiem dziwna jestem
02 luty 2006 12:54
sonia_mysa
a co lubisz? to idz popodrywaj kolesi albo nie wiem... poprostu rob cos zeby sie nie nudzic... o wiem rozbierz sie i ubrania pilnuj
02 luty 2006 12:56
bd119a
chciałbyś, żebym sie rozebrała nie zrobie Ci tej przyjemności
02 luty 2006 13:33
sonia_mysa
a mialem takie nadzieje
02 luty 2006 13:57
no widzisz...teraz juz wiesz, że nadzieja jak i marzenia są nieraz zgubne
02 luty 2006 14:00
malenkaxxxxx
wiedzialem o tym juz wczesniej
02 luty 2006 14:03
bd119a
co mi tu za ... robicie w moim wątku ?:>
02 luty 2006 14:05
malenkaxxxxx
"za..." co?
02 luty 2006 14:07
bd119a
burdel bo znowu nie wiem o co lotto i to w moim wątku ! lary godne :> poczekaj Ty ino jak sie wyierzesz do mej wiochy ...
02 luty 2006 14:09
malenkaxxxxx
"lary godne" yym... mozesz po polsku?
02 luty 2006 14:11
dziewczyneczka90
miało być :KARY GODNE :p
02 luty 2006 14:20
bd119a
ale lary też fajnie brzmi
02 luty 2006 14:21
sonia_mysa
aha lary to mi sie z grą kojarzy
02 luty 2006 14:22
malenkaxxxxx
heh...i wszystko jak zwykle przeze mnie
02 luty 2006 14:24
sonia_mysa
lary mi sie z Harym kojarzy z Kevina co lezy na ziemi ten drugi i tak :" ha ha ha haaaarryyy" i dup kolejna cegla
02 luty 2006 14:26
dziewczyneczka90
buehehe w koncu sie skumałam o co chodzi
02 luty 2006 14:26
bd119a
a mi lary się kojarzy z... facetem Ally McBeal Oglądaliście?? Ona miała faceta, który był prawnikiem (taki przystojny i miał na imie Larry
02 luty 2006 14:26
malenkaxxxxx
to jest najlepsze moje siostrzyczki po seansie tego filmu prze tydzien chodzą po domu i klepią role z kevina
02 luty 2006 14:27
malenkaxxxxx
nie oglądałam Ally ale od teraz zostaje lary godne wiec lary godne jest to co robisz Bartoszu czy Bartlomieju :> oberwiesz
02 luty 2006 14:27
sonia_mysa
ja np. uwielbiam ten film ile razy go ogladam to tyle razy sie brechtam
02 luty 2006 14:28
malenkaxxxxx
a o co sie rozchodzi?
02 luty 2006 14:29
sonia_mysa
O Larego
02 luty 2006 14:30
bd119a
tylke to wiem ale za co ma Bartek kare dostac?
02 luty 2006 14:31
sonia_mysa
no ja patrzylem na Ally czasem ale to dawno bylo... fajna byla to chińczyczka a za co oberwe?
02 luty 2006 14:32
taaa chinka japonka
02 luty 2006 14:32
sonia_mysa
A ja tego nie widziałam!!!!
Jestem normalnie 100 lat za murzynami
02 luty 2006 14:33
malenkaxxxxx
czego Juleczko? Kevina czy Ally?
02 luty 2006 14:35
sonia_mysa
ze mi tu ...robi z meine wątku a tak poza to za żywota
02 luty 2006 14:37
malenkaxxxxx
za żywota powinnas go kochac a nie sie na nim znęcac
02 luty 2006 14:38
sonia_mysa
ależ ja Go koffam bardzo ! :>
02 luty 2006 14:41
malenkaxxxxx
to topsz
02 luty 2006 14:43
bd119a
wiem, że dobrze przynajmniej dla mnie, a dla Niego to już w ogole raj na ziemi
02 luty 2006 14:43
malenkaxxxxx
ja Cie tez
02 luty 2006 14:44
sonia_mysa
jakie to sweet
02 luty 2006 14:45
malenkaxxxxx
Ciebie sie piszE sma mówiłes, że to tak nie gramatycznie
02 luty 2006 14:46
sonia_mysa
ważniejszy sens tego co napisał, srał pies całą gramatyke
02 luty 2006 14:47
bd119a
tak wiem wiem
02 luty 2006 14:47
sonia_mysa
Sonia, co za roznica na jedno wychodzi zawsze to powtarzam
02 luty 2006 14:52
bd119a
Bartek taka róznica bynajmniej dla mnie, że ja sie wciąż ucze pisowni bo mam z nia problem oczywiscie juz sie polepszyło ale wciaz sie ucze
02 luty 2006 14:53
sonia_mysa
ja roznie choc powazniejszy problem mam z czytaniem
02 luty 2006 14:54
bd119a
heh....ja mam taki problem tylko ,że wolno czytam ale to sie da wyrobic wszystko przez to ze mi mama jak byłam mała nie czytała
02 luty 2006 14:56
gohahaha
a ja czytam za szybko
02 luty 2006 17:18
bd119a
czytaliscie ksiazki Paulo Coelho?/polecam
02 luty 2006 17:29
JuliaC11
nie
02 luty 2006 20:00
Czytałam...Podobało mi się "Jedenaście minut" próbowałam jeszcze czytać "Demon i Panna Prym" ale mnie to kompletnie znudziło... Takie flaki z olejem a akurat czytam dużo książek....
02 luty 2006 20:03
JuliaC11
W moim podpisie jest właśnie fragment z jednej z jego książek, ale tak ogólnie to zgadzam się ze zdaniem Julki, że są nudne, chociaż słyszałam, że Alchemik jest świetny. Muszę przeczytać
02 luty 2006 20:14
gohahaha
o "Alchemiku" tez słyszałam,że jest dobry... Być może napisał jedną dobrą książkę, może dwie ale chyba stracił już wenę twórczą i pisze teraz na siłę... To jest najgorsze
03 luty 2006 16:29
JuliaC11
jego najnowsza ksiazka "Zahir"jest gites....fakt,ze te wczesniejsze sa podobne do siebie,ale ta goraco polecam..boska
03 luty 2006 17:11
gohahaha
Jak będę miała czas to po nią sięgnę...Póki co obiecałam sobie,że jak wszystko się dobrze ułoży z moimi studiami to w wakacje chcę przeczytać "Ogniem i mieczem" i "Faraona" bo teraz kompletnie nie mam czasu
03 luty 2006 22:48
zawsze powtarza sie ze brakuje na wszytsko czasu
a w reczywistosci,gdy sie chce to zawsze mozna znalezc
Strona 1 z 1 • 1